Akceptacja

Trudny dzień dzisiaj.Dzień nr 55.Spadek formy,przemęczenie.Praca,dom,dziecko.Obudzilam się pełna uraz do otaczającego świata.I ze strachem że dzisiaj nie dam rady fizycznie i psychicznie pogodzić wszystkich obowiazków. Ktoś mi dzisiaj powiedział żeby odpuścić.Zająć się tym co najważniejsze. Tak zrobiłam bo czułam ze wariuję.Całe popołudnia spędzałam ostatnio z dzieckiem w parku,do wieczora.Wracaliśmy zmęczeni, nie chciało mi się pisać.Plus moje szaleństwo na punkcie biegania,jogi,chodzenia po lesie. W niedzielę rano padało a ja i tak wybrałam się na spacer po lesie i parku.I wtedy mnie olśniło.Czy ja na pewno robię to dla siebie?Czy chodzi mi o to żeby udowodnić otaczającemu światu jak swietnie sobie radzę?Jaka jestem super zajebista? Byłam przeświadczona że swoim zachowaniem pomagam niektórym znajomym,pokazuję że można wyjść z dołka,poskromić depresję.Pod przykrywką pomocy innym chowało się moje niepewne siebie ego.Bo bardziej niż o pomoc innym chodziło mi o to żeby mnie chwalili.Szokujące odkrycie. Myślałam że to już mam za sobą ale nie.W tamtą niedzielę poczułam się jak na emocjonalnym kacu.W poniedziałek rozmowa z moją sponsor.L powiedziała mi że ciągle szukam akceptacji-recognition jak to określiła.Że ciągnie się za mną przeszłość,dzieciństwo.Ojciec który mi mówił że jestem brzydka,że nie uczę się tak dobrze jak moje koleżanki,że nic ze mnie nie będzie.Później przez całe lata szukałam tej akceptacji u innych,szczególnie u mężczyzn.Patrzyłam na siebie ich oczami.Kiedy mnie chwalili czułam się dobrze.Kiedy kochali,czułam miłość do siebie.Kiedy odrzucali,odrzucałam siebie,czułam się beznadziejna i bezwartościowa.Miało to duży wpływ na moje życie.Ciągłe wzloty i upadki.Kiedy przestałam pić zaczęłam dużo czytać.W książce Pawlikowskiej przeczytałam o miłości do siebie,takiej której nikt inny nie może mi dać,tylko ja.Później praca z L-kontynuacja dawania sobie bezwarunkowej miłości.Uświadomiłam sobie że w związkach poszukiwałam kogoś kto mnie naprawi,kto pomoże małej dziewczynce we mnie poczuć się dobrze.I że to niemożliwe bo inni nie mogą dopasować tego brakującego kawałeczka mojej duszy. Tylko ja moge to zrobic.Jestem za siebie odpowiedzialna.Dużo pracy przede mną.Bo ta mała Joasia często domaga się akceptacji od innych ludzi.W tym tygodniu próbowałam robić dobre rzeczy DLA SIEBIE.Joga-dla mnie,nikt nie musi oglądać i podziwiać.Bieg-wtedy kiedy czuję że JA tego potrzebuję.Las-jasne,ale nie muszę obwieszczać światu że chodzę wśród drzew jak nawiedzona muza.Jeszcze jedno-zdałam sobie sprawę że nieświadomie manipuluję.A właściwie czasami świadomie.Na przykład żeby wzbudzić zazdrość.Albo zasiać niepokoj.Cała gama różnych drobnych, niezdrowych zachowań.Dzisiaj modlę się do mojej Siły Wyższej o akceptację.O dostrzeganie szybko kiedy chcę manipulować.I o pomoc w przeżywaniu chwil dla siebie.Nie dla innych.

Z

Published by joannadark123

Trudno napisac cos o sobie kiedy sie do konca nie wie kim sie jest.Odkrywam powoli.Lubie slonce,bieganie i kundalini.I lecze sie z uzależnienia od alkoholu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: