Weź nie pajacuj

Tak pomyslałam wczoraj kilka minut po rozmowie z mężem kiedy probowalam go przekonać że jadę po whisky.W przeszłości zawsze zdawało egzamin,raczej nie protestował,wręcz przeciwnie,ależ tak,z wielką chęcia,sure;teraz jest inaczej,chyba widzi jak sie wewnętrznie męczę,widzi moje ponawiane starania itd.Powiedzial tylko „daj sobie spokoj,po co Ci to”.Ciesze sie w sumie że mu powiedzialam o swoich zamiarach i że jego glos rozsądku zagłuszył mój DARK MODE.Widze że jednak będzie ciężko polegać na sobie.Wołanie z wnętrza potrafi byc tak przekonujące ze nie ma na nie bata i sama z siebie w pewnych momentach nie jestem w stanie go zagluszyc.Mimo wszystkich minusów,mimo swiadomości zagrożen,obietnic,mimo 19 dni(wczoraj) i tak chciałam sie napić.Głód normalnie wysysający zdrowy rozsądek,duszę,potrzebę zmiany,wszystko co dobre.Tak jak szybko przyszedł,tak szybko odszedł.Poczułam ulge i kontynuowałam wieczór bez myślenia o tym ale zdaję sobie sprawę że następnym razem mogę nie dac rady.Sama zmanipuluje siebie myślami typu-nie było tak źle,piłam tylko wieczorami,piłam tylko w domu,tym razem będę uważac żeby nie przegiąć,wypije tylko 2 drinki(moja ulubiona wymówka).W niedziele spotykam się z moją sponsor/terapeutką,bedziemy łazić po lasach i rozmawiać.Nie byłam z nią do konca szczera,ona nie zdaje sobie sprawy z jakim maniakalnym uporem myślę o alkoholu.Nasze rozmowy bazuja na uczuciach i ona często podkreśla że nie ma sensu gadać o piciu tylko o tym jak radzić sobie w życiu bez picia.Nie znam też żadnej jej alkoholowej historii oprócz takiej że nie piła dużo ale przerażało ja jej chore myślenie.Wydaje mi sie że brakuje mi poczucia identyfikacji jeżeli chodzi o to i głupio mi było jej marudzic jak to pic mi sie chce.Wiem że to źle,wiem że muszę być zupełnie uczciwa wobec niej i siebie bo póki co zawalam u podstaw.Dzisiaj też troche mnie nosiło,caly dzień byłam zajęta więc nie myślałam ale po południu poczułam niepokój.Wsiadłam samochód,pojezdziłam troche w słoncu sluchając Cream-White room.I czułam sie naprawde dobrze,lubie to trzeźwe życie,popołudnia zalane słońcem,wieczory z ksiażkami,przyjemne uczucie kiedy klade się do łóżka wieczorem i wiem że moje ciało i psychika sie regeneruja,poranki przy ekspresie do kawy z książka z refleksjami.I w ciągu kilku minut chcę to wszystko spieprzyć i się od tego oderwać,być na alkoholowym haju żeby nie myśleć i nie odczuwac.Taki pradoks choroby alkoholowej.Dzien Dwudziesty.

Published by joannadark123

Trudno napisac cos o sobie kiedy sie do konca nie wie kim sie jest.Odkrywam powoli.Lubie slonce,bieganie i kundalini.I lecze sie z uzależnienia od alkoholu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: