No i hop w poniedzialek

Musialam sie zastanowic mocno ktory to dzien dzis(dobry znak),dzien nr 9!przez ostatnie 2 miesiace moj max to bylo7.Dzisiaj zamiast sprzatac mieszkanie czytalam ksiazke,cwiczylam yoge,niezly progres.Sprzatanie moze poczekac.Sprzatanie do jutra nie ucieknie.A moje dobre samopoczucie moze sie zmyc w ciagu 5 minut.Latwo jest wrocic do starych schematow myslenia,latwo sie wpedzic w negatywne myslenie.A dzieki jodze kundalini łacze medytacje z cwiczeniami i niewatpliwie poprawia mi to samopoczucie,uspokoja,dodaje pozytywnej energii.Pojechalismy tez z moim synkiem do lasu a pozniej lezelismy na łące i obserwowalismy chmury.Takie popoludnie ktore raczej na zawsze zostanie w pamieci.Wczorajszy dzien do najlatwiejszych nie nalezal.Zaszlo slonce,niebo zrobilo sie szare i zerwal sie wiatr.Dla mnie slonce to naturalny antydepresant i kiedy go nie ma to trudniej mi jest zachowac pogode ducha.Zblizaja sie tez urodziny kilku bliskich osob i we wczorajszej rozmowie telefonicznej poruszona byla ta kwestia,ze moze umowimy sie na czat,poswietujemy z tymi osobami,kto bedzie chcial to sie napije.Powiedzialam ze zadzwonie,zloze zyczenia ale po chwili sie rozlacze bo nie chce sie znowu zle czuc.Nastapila chwila ciszy kiedy to powiedzialam.Dluga chwila.Do tej pory wiele osob nie jest pewnych jak sie zachowac w takiej sytuacji,czuja sie niezrecznie.Nie wiedza co powiedziec.Musze przyznac ze lekko scisnelo mnie w gardle,zachcialo mi sie plakac.To wlasnie jedna z tych chwil kiedy chcialabym byc taka jak inni.Wlacza sie tu moje wspoluzaleznienie i chec zrobienia innym dobrze,zeby nie czuli sie zle rozmawiajac ze mna.Kiedy skonczylam rozmowe czulam ze lapie mnie smutek,lekkie zwatpienie.Nie wiedzialam co ze soba zrobic.Taki stan jest dla mnie niebezpieczny,czesto jezeli nie reagowalam na czas,lapalam za drinka.Moje dziecko bylo zajete,maz tez wiec wzielam reklamowke,nozyczki i wymknelam sie do lasu.Gadalam z SW(Sila Wyzsza)po drodze,prosilam”daj mi sile,daj mi sile”(pomaga).Wiatr targal drzewami ale kiedy juz weszlam do lasu zrobilo sie cicho.Poscinalam pokrzywy,pomyslalam ze zamiast skupiac sie na alkoholu pobawie sie w zielarke,znalazlam tez cos co wygladalo jsk dziki bez(nie byl jak sie pozniej okazalo😉).Od decyzji nie ma odwrotu-pomyslalam i zaczelam odpuszczac.Wrocilam do domu,zajelam sie myciem tego zielska,suszeniem.Pomyslam ze kupie ksiazke o roslinach i ziolach bo to fascynujace.Pozytywna strona tego pandemicznego zamkniecia swiata jest taka ze zaczelam wokol zauwazac rozne inne rzeczy a nie tylko swoje problemy.No i chwila slabosci minela.Czyli nauczylam sie nowej rzeczy,w slabszych momentach dzialac,nie dopuscic do nudy i zalania umyslu myslami ktore podpowiada mi moja choroba.Natomiast dzis byly urodziny mojego męza,tez przez chwile drinkowal w kuchni przez messengera z naszymi znajomymi.Nie siedzialam z nimi,jak sie obrażą to trudno,w przeszlosci siedzialam i pozniej sie beznadziejnie czulam,dlaczego sobie to robilam?-nie wiem.Niestety,swietowanie urodzin,piątku,soboty,nowej pracy,grilla,slonecznego popoludnia nie moze sie odbyc sie bez alko w wiekszosci przypadkow.Alkohol jest wszechobecny i nie da sie go uniknac dlatego chce tak zyc zeby mi go nie brakowalo.Hej!!I kiedy dzisiaj sluchalam tej kuchennej pogaduchy pomyslalam-i tego Ci ma brakowac?Serio?I usmiechnelam sie szeroko😁

Published by joannadark123

Trudno napisac cos o sobie kiedy sie do konca nie wie kim sie jest.Odkrywam powoli.Lubie slonce,bieganie i kundalini.I lecze sie z uzależnienia od alkoholu.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

%d bloggers like this: